Witam wszystkich!

Bardzo mi miło, że tematyka neuromarketingu Was przyciągnęła :)
zwłaszcza, że nie jest to temat popularny (w Polsce).

Co sądzicie: czy jest to POSTĘP czy PODSTĘP?

Pozdrawiam,
Hania

P.S. zainteresowanym polecam na początek “lekturę uzupełniającą”:
www.marketing-news.pl/theme.php?art=149


Edycja: dnia 02.03.07 o godzinie 11:12



Witaj :)

myślę, że jest to zarówno postęp jak i podstęp - takie dwa w jednym…. :)


Zgadzam się! Ale też zastanawiam, jakie szanse ma taki postęp, który jest podstępem? ;) A jak wiadomo, neuromarketing budzi sceptyzm, sprzeciw..

Ciekawa jestem też, czy obawy te są słuszne?


mysle ze tak jak z kazdym podstepem - jesli uzyjemy go po to by wykorzystac odbiorcow i w jakikolwiek sposob im zaszkodzic (chociazby “zmusic” do zakupu czegos co im nie przyniesie radosci posiadania) to skutkiem bedzie ogolne potepienie metody. jednakze jesli jego uzycie w konsekwencji spowoduje korzysci dla odbiorcow to szczerze - nie beda dbac o to jak zostali zacheceni do zdobycia tych korzysci

Moim zdaniem przed neuromarketingiem jest świetlana przyszłość!!! Umiejętne wykorzystanie wiedzy z tej dziedziny będzie dla wielu górą złota. Ja zajmuję się aromamarketingiem…na początku swojej pracy spotykałem się z kwestiami, iż jest to manipulacja, reklama podprogowa etc. i ja się z tym zgadzam ponieważ większość działan marketingowych jest manipulacją lub się o nią dość mocno “ociera”. Jednakże wykorzystanie zapachu w celu kreowania wizerunku , a w rezultacie tożsamości firmy przysparza jej wielu pozytywów, które przekładają się na wynik finansowy w związku z tym narzędzie jakim jest aromamarketing jest coraz bardziej popularne. Podobnie będzie z neuromarketingiem.

Milo usłyszeć taki głos od praktyka ;)
Reklama podprogowa jest zabroniona, mimo, iż jej działanie nie zostało dowiedzione. Zabroniona…chyba bardziej dlatego, ze budziła duży sprzeciw “opinii publicznej”…tak dla świetego spokoju w sumie…
Neuromarketing też spotyka (i bedzie sie spotykal) z krytyką.
Tylko, że opiera się na badaniach procesów w mózgu, czyli - de facto- służy poznaniu konsumenta (nawet jeśli jest to wiedza czy preferencje, z których on sam sobie nie zdaje sprawy), czyż nie? :)

Cytat:… jesli jego uzycie w konsekwencji spowoduje korzysci dla odbiorcow to szczerze - nie beda dbac o to jak zostali zacheceni do zdobycia tych korzysci

No właśnie :) dlatego trzeba o tym mówić :)


i pomagac im w osiaganiu “korzysci” ;)

Cytat:mysle ze tak jak z kazdym podstepem - jesli uzyjemy go po to by wykorzystac odbiorcow i w jakikolwiek sposob im zaszkodzic (chociazby “zmusic” do zakupu czegos co im nie przyniesie radosci posiadania) to skutkiem bedzie ogolne potepienie metody. jednakze jesli jego uzycie w konsekwencji spowoduje korzysci dla odbiorcow to szczerze - nie beda dbac o to jak zostali zacheceni do zdobycia tych korzysci

wydaje mi się, że nie musi tu chodzić o zmuszenie kogoś do czegoś z czego nie będzie zadowolony…wydajemy pieniądze bo sprawia nam to radość;-) natomist uzyteczność, rzeczy które kupujemy pozostawia wiele do życzenia, ale za to ponosi odpowiedzialność już od lat reklama i marketing, że tak go nazwę tradycyjny. Kultura w jakiej żyjemy wzbudziła już w nas nieustającą potrzebę posiadania- teraz trzeba ją skutecznie ukierunkowac, o ona takłatwo nie zniknie;)


Edycja: dnia 07.01.07 o godzinie 00:19


Wiedza to postęp. Podstęp jest słowem z innej bajki, jak sądze…..

Cytat:

Neuromarketing też spotyka (i bedzie sie spotykal) z krytyką.
Tylko, że opiera się na badaniach procesów w mózgu, czyli - de facto- służy poznaniu konsumenta (nawet jeśli jest to wiedza czy preferencje, z których on sam sobie nie zdaje sprawy), czyż nie? :)

A kto to krytykuje? tego się wprost uczy, a nie krytykuje. Zabiegi są banalnie proste, wystarczy wiedzieć, która strona mózgu za co odpowiada i gotowe, przynajmniej w reklamie prasowej i billboardowej.


Nie jest to tylko kwestia półkuli… :) nie wystarczy dać logo i hasło w odpowiedniej kolejności i po właściwych stronach, bo wiele reklam jest pod tym względem poprawnych, ale nie każda wpływa na nas jednakowo. Tu chodzi raczej o to, co dzieje się w mózgu z daną informacją, słowem, kolorem, kształtem…a zależy to od wiedzy o mózgu (która się ciągle rozszerza) i jednoczesnie od indywidualnych cech/doświadczeń osoby. W obu przypadkach prowadzi się (jeszcze nie w Polsce, ale słyszałam, że może już wkrótce też), badania mózgu np. rezonansem… i odkrywa się mechanizmy, które działają lecz człowiek nie zdaje sobie z nich sprawy… Doświadczenia np w usa (emory university) były i są ostro krytykowane…Podobnie ostatnio uniwersytet w bonn… Sceptycy nazywają to szukaniem “buy button” w mózgu….

Czyli i tak jakby nie patrzeć jest to kwestia półkuli.
Trochę się o tym uczyłam i nadal uczę, a neuropsychologia jest fascynująca.

Natomiast sprawę z kolorami odkryto już dosć dawno i jest wykorzystywana w praktyce. Najlepszym przykładem jest wykorzystanie koloru w słowniku ortograficznym dla dzieci, które mają problemy z ortografią. Tu działa właśnie ten mechanizm.


Edycja: dnia 25.01.07 o godzinie 13:56


Cytat:
Natomiast sprawę z kolorami odkryto już dosć dawno i jest wykorzystywana w praktyce. Najlepszym przykładem jest wykorzystanie koloru w słowniku ortograficznym dla dzieci, które mają problemy z ortografią. Tu działa właśnie ten mechanizm.

Edycja: dnia 25.01.07 o godzinie 13:56
Witam,

a można więcej szczegółów? nie słyszałem o tym, a wydaje się fajnym podejściem?


o kolorach i teorii czy o słowniku ortograficznym?

Na wszelki wypadek dam o słowniku. Jest taki ORTOFRAJDA Lesława Furmaga, pamięciowo-wzrokowy słownik ortograficzny dla dzieci.
ó- jest różowe
rz - granatowe
ż - zielone
h - brązowe

reszta ma czarny tekst

Dzieci pisząc słyszą dźwięk, ale bez przyporządkowania go do znaków, te z dysortografią. Kiedy widzą pokolorowane literki, to nie tylko już je słyszą, ale też widzą.
Dziecko szukając w słowniku widzi te pokolorowane słowa i zapamiętuje w taki sposób.
To jest bardzo proste.
Gdybyś chciał więcej teorii, to odsyłam do neuropsychologii. Powiem ci, ze moja córka od 5 lat korzysta z tego słownika i widzę super efekty.
Każdy pisząc słyszy dźwięki w głowie i może to dodatkowo zobrazować kolorem. Można więc zieloną sałatę napisać na zielono i bardziej to słowo utkwi ci w pamięci.
Zbyt dużo składa się na to elementów, zeby to tutaj opisywać.
To jest również pscyhologia poznawcza, zajrzyj do ksiażki Maruszewskiego lub do II tomu Psychologii pod redakcją Jana Strelau.

I jeszcze o słowach i dźwiękach, najlepiej jest używać tych potocznych słów wg Rosch (drugi poziom), one są najbardziej uprzywilejowane poznawczo, uczymy się ich od dziecka. One też występują w języku migowym. Niestety w reklamie często trzeba wykorzystywać trzeci i czwarty poziom, bo potrzebna jest nazwa własna.
Podam ci przykład: owoce-jabłko-reneta.
Czy dziecko wie co to jest reneta? Zazwyczaj nie, ale jak powiesz jabłko, to sięgnie po nie.
Albo pojazd-samochód-Ford-Mondeo.
Albo napój-kawa- Tchibo-Tchibo Exclusive.
Trzeci poziom jest nie zawsze wszystkim znany.
Są to pojęcia naturalne, hierarchiczne.
W reklamie będziesz promował trzeci i czwarty poziom.

Oto jest pytanie, czy Exclusive napisać na złoto (jak na opakowaniu) czy na gratonowo (jak cale opakowanie). Z czym się bardziej będzie potem kojarzyło. Trzeba wtedy zrobić badania marketingowe z klientami i zobaczyć.
Mogę takie badania przeprowadzić. Moze podałam zły przykład, bo ty pracujesz w innej firmie, ale piję tę kawę i dlatego o niej napisałam. Ja bym wybrała kolor granatowy (szkoda, ze to nie ejst niebieski).


Edycja: dnia 02.02.07 o godzinie 09:09


Moja firma zajmuje sie badaniami wpisującymi sie w tego rodzaju podejście :). Przy czym tym co nas głównie interesuje - jest to w jaki sposób są rejstrowane a następnie przertwarzane informacje wzrokowe. Generalnie wiemy co w danym momencie (czy to oglądania strony, gazety, reklamy video, półki w sklepie) osoba widzi i na czym skupia wzrok. Następnie poi FGI czy IDI wiemy jak informacja została odebrana i zapamiętana. Dzięki temu możemy informację zoptymalizować pod kątem konkretnego celu (kolejnosc oglądania elementów reklamy, ergonomia korzystania ze strony, czy widoczność poszczególnych produktów w obrębie półki czy kategorii).

Co do aspektu moralnego :) Manipulacja jest i była od zawsze, w miare rozwoju wiedzy pojawiają się tylko coraz nowsze narzędzia. W kontekście neuromarketingu, hasło jednego z czołowych postmodernistów Michela Focaulta - Wiedza = Władza - nabiera tylko bardziej dosłownego znaczenia.



Edycja: dnia 11.02.07 o godzinie 00:48


Cytat:Zgadzam się! Ale też zastanawiam, jakie szanse ma taki postęp, który jest podstępem? ;) A jak wiadomo, neuromarketing budzi sceptyzm, sprzeciw..

Ciekawa jestem też, czy obawy te są słuszne?

Zawsze, gdy pojawiały się nowe dziedziny i obszary wiedzy i techniki budziło to sceptycyzm

Wynalazkowi auta prorokowano, że się nie przyjmą na drogach bo przerażają ludzi i zwierzęta czy samoloty których adaptacja w czasie pierwszej wojny światowej zminiała kształ historii początków XX wieku wymuszając odejście od konwencji wojny pozycyjnej a które generałowi franuscy uważali za do niczego niepotrzebne maszyny.

Myślę, że tutaj mamy do czyniania bardziej z mechanizmem psychologicznym - lękiem poznawczym przed nowością i zmianami.

A odpowiadając na pytanie:

POSTĘP, POSTĘP, POSTĘP a następstwie użwania tego przez ludzi bez kręgosłupa moralnego PODSTĘP.

To nie nóż jest winien, że można nim zabić człowieka, ani nie jego zasługa, że kroi chleb !!!


Łukasz Dąbrówka edytował(a) ten post dnia 11.02.07 o godzinie 11:38


Popieram Panów :)


Edycja: dnia 11.02.07 o godzinie 16:08

Łukasz Dąbrówka:
To nie nóż jest winien, że można nim zabić człowieka, ani nie jego zasługa, że kroi chleb !!!

Łukasz Dąbrówka edytował(a) ten post dnia 11.02.07 o godzinie 11:38

Idealna synteza powyższych stwierdzeń!!! :)
chyba nikt nie ujął tego lepiej.

A wracając do tematu, to wydaje mi się, że nie ważne jest to jakich narzędzi w marketingu używamy (o ile są one oczywiście etyczne - cokolwiek to oznacza), ważne jest to żeby przy rozsądnym ich użyciu wykreować faktyczną chęć posiadania… chęć, potrzebę, żądze…

Dla marketerów neuromarketing to zdecydowany postęp - dla przeciętnego konsumenta - nic nie znaczące stwierdzenie (biorąc pod uwagę fakt, że jego - sztucznie nadmuchane - potrzeby zostaną zaspokojone).

Może należy postawić pytanie dotyczące tego czy neuromarketing to dziedzina stworzona przez badania naukowe na potrzeby nauki samej w sobie (i wykorzystywana w reklamie) … czy też z drugiej strony - naukowcy zajęli się tym problemem, gdyż marketerzy od dawna go wykorzystują w praktyce…
Pamiętajcie, że marketing jako taki to też nie była dyscyplina naukowa - naukowcy zajęli się badaniem już praktycznego stosowania jego technik i narzędzi…

ale to tylko moje wynurzenia :P
pzdr


Cytat:
Może należy postawić pytanie dotyczące tego czy neuromarketing to dziedzina stworzona przez badania naukowe na potrzeby nauki samej w sobie (i wykorzystywana w reklamie) … czy też z drugiej strony - naukowcy zajęli się tym problemem, gdyż marketerzy od dawna go wykorzystują w praktyce…

Odpowiem na to pytanie :) Neuro “powstał” kiedy naukowcy z innych dyscyplin (neurobiologia i neuropsychologia) twierdząc, że spora część procesów myślowych i decyzyjnych przebiega poza świadomością (wg. Zaltmana jest to 95% owych procesów), szukali jak by to zbadać, jak się dostać do tych procesów, zaobserwować je itp… Więc wypróbowali znany w pokrewnej im dziedzinie (medycinie) rezonans magnetyczny mózgu, w roku 1998. Naturalnie, eksperymenty przebiegały nieco inaczej niż badania medyczne, bo np. przy użyciu stymulatorów lub przy jednoczesnym pytaniu o opinie itp. Oczywistym zastosowaniem tych badan i ich wynikow okazało się badanie procesu zakupowego, preferencji itp…czyli na potrzeby marketingu /reklamy :)


Edycja: dnia 02.03.07 o godzinie 11:12